Jak dobrze mieć sąsiada

kobieta_retro5419514jpg (4)„Dziś prawdziwych sąsiadów już nie ma” – chciałoby się zanucić w odpowiedzi na  tytuł  (też z piosenki wzięty). Ludzie migrując za pracą zmieniają miejsce zamieszkania kilka razy w życiu. A nawet jeśli nie zmieniają adresu, to i tak radykalnie zmienił się styl  życia niemal każdego  mieszkańca „globalnej wioski”,  którą stał się świat.

Całodobowa telewizja i coraz powszechniejszy dostęp do Internetu powodują, że chętniej zamykamy się w domowych pieleszach, przez okno mało kto już z nudów i ciekawości wygląda, o dłuższych międzyokiennych pogawędkach nawet nie  wspominając. Sklepy zaopatrzone są w nadmiarze przez okrągły tydzień, więc do  sąsiadki po jajko lub szklankę cukru wpadać nie ma potrzeby. Poplotkować można sobie w każdej chwili przez smartfona, a nawet się w nim nawzajem zobaczyć. Bliższą i dalszą rodzinę jednym zastępuje Radio Maryja, innym Facebook… Nie wyrzekam na tę rzeczywistość – po prostu  ją opisuję.

W telenowelach wręcz przeciwnie – sąsiedzki dobrostan kwitnie i zatacza coraz szersze kręgi, pokonując wszelkie bariery i uprzedzenia. Ta skądinąd dobrze znana funkcja kultury masowej, oferującej – jako chwilową rozrywkę  – fikcyjne substytuty  skrzeczącej rzeczywistości,  niespodziewanie zajęła jej miejsce.  Serialowi sąsiedzi to teraz  nasi “dobrzy znajomi”, prawie domownicy. Wielu z nich od lat regularnie gości w naszych domach (a właściwie my gościmy w ich “domach”, ale to szczegół bez znaczenia) i nawet jeśli po drodze zmienili się wykonawcy, szybko o tym zapominamy, przeżywając  scenariuszowe perypetie tak,  jakby zdarzały się naprawdę, tu i teraz.

Czar telenoweli nie bierze się z ani z frapującej fabuły, ani  ze świetnej gry aktorów (z jednym i z drugim bywa różnie). Decydujące jest przywiązanie widzów, które buduje się latami. To ono sprawia, że czekamy na każdy odcinek jak na coś rytualnego –  jak kiedyś czekało się na niedzielny obiad z rodziną lub partyjkę brydża (szachów, golfa itp.) ze znajomymi. Rutyna jest tu elementem cementującym przywiązanie,  dla niektórych wręcz adyktywnym (rzecz warta szczególnej  uwagi telewizyjnych decydentów).

kobieta_retro5419514jpg (3)Nawet mając pełną świadomość uczestniczenia w filmowej fikcji, tęsknimy do  naszych “sąsiadów” podczas wakacyjnych przerw. Czego  sama rokrocznie  doświadczam. Przez ostatnie dni lata czułam się jak dziewczynka powracająca z kolonii do swoich “starych” koleżanek.  Z wakacyjną “Blondynką” (#1) żegnam się bez żalu, tym bardziej, że za jej nową wykonawczynią nie przepadam…

Reklamy

4 komentarze do “Jak dobrze mieć sąsiada

  1. Następna generacja seriali to być może telenowele interaktywne, tj. takie, w których widzowie współtworzą fabułę. Mogłyby wtedy nawet powstawać ich alternatywne wersje. Przy obecnych możliwościach odbioru nie jest to trudne do wyobrażenia, a kreatywnych widzo-scenarzystów i widzo-reżyserów z pewnością nie zabraknie.

    Polubienie

    • Dziękuję za uznanie dla przemyśleń. Do oglądania seriali nie namawiam, bo to wciągająca rozrywka, której nie potrafią się oprzeć nawet jej najzagorzalsi krytycy (znam takich paru). Osobiście uważam, że są o niebo lepsze od politycznych pyskówek, zwanych “tokszołami”, od których uzależnieni są liczni intelektualiści, pogardzający serialową widownią. Ale z nałogami już tak jest, że z reguły widzi się je u innych, własnych nie dostrzegając.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s