Wariatka tańczy, profesor Hartman lamentuje

“Wariatka tańczy” – takim tytułem Maryla Rodowicz opatrzyła swój opolski jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. To oczywiście tytuł jednej z jej najlepszych piosenek. Ale nie tylko. To przede wszystkim wyjątkowo udana prowokacja sceniczna, która podzieliła widzów na dwa przeciwstawne obozy: zgorszonych i zachwyconych brawurą  71-letniej piosenkarki.

Ja zdecydowanie należę do tych ostatnich, mimo że dotąd nie byłam fanką “wiecznej Maryli” i jej epatujących kiczem stylizacji. Ta jubileuszowa była jednak wyjątkowo “wariacka”, a przez to trafiona. Pokazać się na scenie w zjadliwie różowej, odsłaniającej w tańcu pośladki super-mini nie odważyłaby się w Polsce żadna 70-latka. W innych krajach zachodniej cywilizacji jakiejś gorszącej sensacji by w tym nie było – dużo starsze panie widuje się tam w akrobatycznych  choreografiach, żeby  przypomnieć tylko 82 letnią Brytyjke, Sarę Patricię Jones, w duecie z  43-letnim Nicolasem Espinosą.

U nas to właśnie duet 71-letniej Maryli Rodowicz z 43-letnim tancerzem wywołał najwięcej zgorszenia. Od zjadliwej “etyczno-estetycznej analizy” tego wydarzenia nie powstrzymał się nawet profesor Jan Hartman – skądinąd etyk, co jego niewybrednie seksistowkim komentarzom nadaje szczególny wydźwięk. Jeszcze nie tak dawno przepraszający kobiety za niewłaściwe traktowanie, krakowski filozof nazwał Marylę Rodowicz (“Rodowiczkę” w jego luzackim żargonie) “starą babą”, która to

stara baba robi z siebie pośmiewisko, a poprawność polityczna nakazuje o tym milczeć i robić dobrą minę do złej gry. Taniec 71-latki w minispódniczce jest nietykalny, natomiast nazwanie jej za karę „starą babą” i w ogóle krytyka zaczepiająca o wiek i wygląd – obarczone są bardzo silną społeczną dezaprobatą. Choć nie ma takiego, kto uważałby, że stare baby powinny fikać w różowych miniówach, to jednocześnie nie brak takich, którzy uważają wyrażanie tej mało kontrowersji budzącej myśli za nad wyraz niezręczne, a nawet  dyskryminujące.

Ja też tak uważam, chociaż wcale nie twierdzę, że “stare baby powinny fikać w różowych miniówach”. Słowo “powinny” jest tu – zwłaszcza w tekście profesora etyki – karygodnie manipulatorskie  w odniesieniu do (ni stąd, ni zowąd krytykowanej przez lewicowego dotąd filozofa) poprawności politycznej. A z drugiej strony, nikt nie wymaga ani nie oczekuje, by tego rodzaju występy podobały się wszystkim, a  filozofom z ”włosem siwym, malowanym” zwłaszcza. Zbędna kokieteria,  Profesorze,  nikt Panu malowanych włosów nie wymawia, natomiast brak elementarnej kultury językowej – jak najbardziej.

Maryli Rodowicz nie musi Pan przepraszać – takie reakcje są z góry wpisane w ewidentną sceniczną prowokację. Ale kobietom, zwłaszcza starszym, należą się ponowne przeprosiny, o kulturowych liberałach płci obojga  już nawet nie wspominając. Jeśli oczywiście ktoś jeszcze wierzy w szczerość tamtych  Pana za  “lata lekceważenia kobiet”  przeprosin.

Reklamy

1 komentarz do “Wariatka tańczy, profesor Hartman lamentuje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s